Total Pageviews

Monday, June 11, 2012

10.06.2012






(Słoń)

może dziś widać 
ode mnie niebo przekrzywione
nie całkiem niebieskie
nie całkiem bezpieczne

może nie chcę inaczej
bo to czas
sojusznik sprzymierzony
przyjaciel najlepszy
co lat odbiera
dodaje młodości
czas który jako
pierwszy działa na korzyść
wygładza zmarszczki 
na zgarbionym sercu

jak to jest być dzieckiem ?
gdy wpierw starcem się było
i wchodzić oknami
bo nie można  drzwiami

drzwi nie ma i okien
dziś są bramy
a za nimi 
ludzie prawdziwi
ich umysły bzem pachną
a dusza 
jaśminem

nie
nie romantyzm przeze mnie
przemawia
miłość mam do cyfr i logiki
tylko ta dusza dziecięca
wzięła mnie w trybiki
od początku
na nowo
w bladości
naturalności
spokoju i burzy
stwarza się 
mój świat
by już
nie 
był
na 
n
i
b
y


 
**********

1 comment:

Paisley Curtain said...

Greetings! A very nice post, love the poem.

Best wishes