może dziś widać
ode mnie niebo przekrzywione
nie całkiem niebieskie
nie całkiem bezpieczne
może nie chcę inaczej
bo to czas
sojusznik sprzymierzony
przyjaciel najlepszy
co lat odbiera
dodaje młodości
czas który jako
pierwszy działa na korzyść
wygładza zmarszczki
na zgarbionym sercu
jak to jest być dzieckiem ?
gdy wpierw starcem się było
i wchodzić oknami
bo nie można drzwiami
drzwi nie ma i okien
dziś są bramy
a za nimi
ludzie prawdziwi
ich umysły bzem pachną
a dusza
jaśminem
nie
nie romantyzm przeze mnie
przemawia
miłość mam do cyfr i logiki
tylko ta dusza dziecięca
wzięła mnie w trybiki
od początku
na nowo
w bladości
naturalności
spokoju i burzy
stwarza się
mój świat
mój świat
by już
nie
był
na
n
i
b
**********





1 comment:
Greetings! A very nice post, love the poem.
Best wishes
Post a Comment